czwartek, 18, kwiecień 2019 11:20

Czy autonomiczne pojazdy zdominują transport?

Napisał Press Room
Rate this item
(0 głosów)

W 2035 r. co dziesiąte nowe auto będzie samochodem w pełni autonomicznym - wynika z prognoz firmy IHS. Jednak mimo tego, że pojazdy takie cieszą się coraz większym zainteresowaniem społecznym, to budzą obawy o bezpieczeństwo uczestników ruchu, a głównym problemem twórców nowych technologii jest brak zaufania do autonomicznych maszyn

Branża motoryzacyjna już dawno dostrzegła potencjał Autonomous Vehicles (AV). Według ekspertów firmy Intel, sektor ten będzie w stanie wygenerować globalny dochód na poziomie ok. 7 bilionów dolarów jeszcze przed 2050 r.

Jednak – zdaniem dr Kaczorowskiej-Spychalskiej - przenikanie się rynku aut tradycyjnych i bezzałogowych nastąpi zapewne dopiero około 2030 r., chociaż wielu ekspertów jest przekonanych, że przyjdzie nam na to poczekać znacznie dłużej.

Ekspertka przytacza część dostępnych obecnie prognoz, które wskazują, że już w 2025 r. po ulicach będzie jeździć około 20 mln autonomicznych samochodów, a w 2035 r. co dziesiąte nowe auto, według firmy IHS, będzie samochodem w pełni autonomicznym.

Nad rozwiązaniami w tym zakresie pracują zarówno marki branży motoryzacyjnej tj. Volvo, Hyundai, Toyota, Nissan, BMW, Audi, Volkswagen, Lexus, Mercedes, Renault czy Ford, a także nowi gracze jak Tesla Motors czy firmy branży technologicznej m.in. Google, Apple, BlackBerry, Baidu.

Potencjał pojazdów autonomicznych ma być wykorzystywany także w transporcie drogowym i kolejowym. Autonomiczny tramwaj jeździ obecnie np w Poczdamie, a autonomiczne autobusy m.in. w Las Vegas, w Norwegii, Austrii, Finlandii, Niemczech, Japonii, Chinach. W Gdańsku uruchomienie mikrobusów z systemem autonomicznej jazdy planowane jest na jesień 2019 r.

Autonomicznymi pociągami zainteresowani są Niemcy, Szwajcarzy, Holendrzy, a Francuzi deklarują, że do 2023 r. w tym systemie pojadą pociągi TGV. W Australii zaś wykorzystano potencjał autonomicznych pociągów w przewozach towarowych na zachodzie kraju.

- Na świecie istnieje już około 800 km linii obsługujących autonomiczne systemy transportowe metra, w tym zwłaszcza we Francji. Tego typu systemy można znaleźć również w Japonii, Dubaju czy Singapurze. W Polsce takie możliwości posiada druga linia metra w Warszawie, jednakże obecnie wykorzystywane są tylko niektóre z nich, jak np. wykonanie nawrotu pociągu na stacjach końcowych czy jazda automatyczna w sytuacjach nadzwyczajnych – podkreśliła w swoim opracowaniu dr Kaczorowska-Spychalska.

W jej ocenie, w transporcie i logistyce swoje zastosowanie znajdą zapewne autonomiczne ciężarówki, poruszające się w ramach tzw. platooningu, czyli konwoju połączonych ze sobą samochodów, które jadąc w niewielkiej odległości, komunikują się wzajemnie i synchronicznie wykonują manewry drogowe. Ich wprowadzenie na niektórych drogach planują Japończycy.

Ciekawym rozwiązaniem mogą okazać się pojazdy – roboty, jak np. automaty dostawcze w obsłudze przesyłek pocztowych i kurierskich tzw. ostatniej mili czy robokurierzy dostarczający zamówienia ze sklepów i restauracji. Rozwiązania takie testują już Niemcy, Wielka Brytania, Estonia, Szwajcaria i Stany Zjednoczone.

Mimo rosnącego zainteresowania różnorodnymi pojazdami autonomicznymi eksperci są jednak dość ostrożni w swoich ocenach dot. rozwoju pojazdów autonomicznych.  - Wynika to zarówno z niedoskonałości samej technologii, braku regulacji prawnych, warunków infrastrukturalnych, jak i poziomu społecznej akceptacji tego typu rozwiązań - oceniła badaczka z UŁ.

Według niej, w najbliższych latach na pewno należy oczekiwać zmian w prawie, które umożliwią pojazdom autonomicznym poruszanie się po drogach publicznych. Istotne będą również regulacje dotyczące dochodzenia ewentualnych roszczeń w sytuacji kolizji, odpowiedzialności z jej tytułu czy wreszcie gromadzenia i zarządzania danymi o użytkownikach.

W innej analizie dr Artur Modliński, szef Centrum Badań nad Sztuczną Inteligencją i Cyberkomunikacją UŁ podkreśla natomiast, że autonomiczne pojazdy budzą wciąż wiele obaw społecznych w zakresie bezpieczeństwa zarówno podróżujących, jak i innych uczestników ruchu.

 - Gdy w 2018 roku doszło wypadku z udziałem autonomicznego samochodu marki Waymo, w prasie pojawiły się doniesienia o niebezpieczeństwie płynącym z autonomiczności maszyn. Udostępniano liczne relacje zaniepokojonych osób, a deklaracje sprzeciwu wobec takich rozwiązań zgłaszali kolejni politycy. Nie pomogło nawet wyjaśnienie, że za wypadek odpowiedzialny był człowiek, a nie inteligentny system kierowania - komentuje ekspert, w udostępnionej PAP analizie.

Sceptycyzm wobec maszyn wpisuje się w szersze zjawisko, które ekspert nazywa „not perfect but proven” - „nie idealne, ale sprawdzone”. Według niego w ostatnim czasie zjawisko to widoczne jest po dwóch katastrofach samolotów Boeing 737 Max 8 (w Indonezji i Etiopii), kiedy w prasie pojawiła się niepotwierdzona przez producentów informacja, że za wypadki odpowiedzialny jest nowy, autonomiczny system zapobiegający przeciągnięciom kadłuba oraz anonimowe zarzuty pilotów tych maszyn, jakoby nie mieli otrzymać odpowiedniego szkolenia ze współpracy z autonomicznym oprogramowaniem sterującym.

Dr Modliński podkreślił, że katastrofy te wywołały kolejne debaty. Niezmiennie pojawiają się w nich pytania o to, jak dużo samodzielności jesteśmy w stanie przekazać maszynom, aby nie ucierpiał na tym człowiek oraz jak szkolić ludzi, aby sprawnie współpracowali z autonomicznymi pojazdami?

- Wyzwaniem staje się uświadamianie i szkolenie ludzi z zakresu współpracy z autonomicznymi maszynami, które coraz wyraźniej zadomawiają się w naszej przestrzeni społecznej i wpływają na obszary zarezerwowane dotąd tylko dla ludzi - podsumował dr Artur Modliński z Wydziału Zarządzania UŁ.

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Last modified on czwartek, 18, kwiecień 2019 12:32
Nie masz u nas konta? Zarejestruj się!

Logowanie