Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Regulacje prawne w odróżnieniu od wiedzy technicznej nie zawsze są logiczne. Dyskusja wątpliwości pozwala na poprawną ich interpretację.
Regulamin forum
Na tym forum głos mogą zabierać tylko profesjonaliści! Zadeklaruj, że jesteś Elektrykiem dołączając do Grupy: Elektrycy lub przejdź na forum Nie jestem elektrykiem.
"Grupa Elektrycy" Forum Nie jestem elektrykiem
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
STANCA
Ekspert
Ekspert
Posty: 5756
Rejestracja: ndz lut 20, 2005 20:44
Lokalizacja: gmina Kobierzyce

Re: Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Post autor: STANCA » pt wrz 24, 2010 14:32

Zgadzam się z kol. thormann

Panowie, wracamy do tematu, który brzmi:
Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Były dobre głosy w tym temacie, kto ma jeszcze coś do dodania co ma związek z pracą i wypadkowością ludzi pracujących samodzielnie tam gdzie prawo wymaga osoby asekurującej. Prosimy o przykłady i rozwiązania ze swoich zakładów miejsc /pracy.
Czy pracodawca ma opracowane wykazy prac, które muszą być wykonywane w dwie osoby? Ustawodawca scedował to pracodawców.

Trzymajmy się tematu bo za chwilę nie będziemy wiedzieli jaki był.
STANCA
"Gdyby ludzie wiedzieli jak rzadko zostają zrozumieni woleli by milczeć"

J. W. von Goethe



Post autor: sklep dla Elektryków » teraz

Wyjątkowa promocja
 

melon
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 1901
Rejestracja: ndz lip 17, 2005 13:33
Lokalizacja: Piękna Polska Nasza

Re: Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Post autor: melon » pt wrz 24, 2010 15:15

Czy pracodawca ma opracowane wykazy prac, które muszą być wykonywane w dwie osoby?
Nic podobnego nie ma. Żadnych ustaleń, żadnych wykazów, pracodawca zapewne jeszcze nie wie jakie kwiatki naszykowała mu nowelizacja Kodeksu Pracy, po prostu ciemnota.
Ja sam dymam na 3 zmianie i mam pod opieką stacje 15kV.
Pracodawca zawsze się wymiga bo uważa że jak ktoś ma zaświadczenie kwalifikacyjne to sam za siebie odpowiada. Ale ja nie taki głupi, sam na 15kV nie wejdę i nikt mi nic nie zrobi. Sprawę zawsze wygram w sądzie pracy.

kkas12
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 3935
Rejestracja: pn lis 17, 2003 10:23
Lokalizacja: Oborniki Śl
Kontakt:

Re: Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Post autor: kkas12 » pt wrz 24, 2010 17:24

Witam!

Błędne wnioski kolego thormann wyciągasz i na dodatek sugerujesz iź napisałem czego nie napisałem. Pracodawca bowiem nie odpowiadał za to, że pracownik był pod wpływem alkoholu, ale za to że w takim stanie dopuścił go do pracy. I to wszystko.
Skoro tego nie potrafisz tego zrozumieć to nie kwap się do oceny niezawisłości irlandzkiego sądu i nie szukaj wyjścia z sytuacji jaka w Polsce istnieje, gdzie pracodawca zawsze jest bez winy a cała odpowiedzialność po fakcie spada na pracownika.
Irlandzki "safety officer" (odpowiednik naszego BHP-owca) karnie odpowiada za zaistniały wypadek. A uprawnienia ma takie, że może wyrzucić z miejsca pracy nie tylko za bycie w stanie wskazującym, ale za brak kasku, okularów, szelek bezpieczeństwa czy za palenie papierosów poza miejscami do tego przeznaczonymi.
I nikt mu nie podskoczy.
Żaden dyrektor, prezes czy inny decydent.

Więc co tu pisać Stanisławie o pracy na drugiej czy trzeciej zmianie.
Jak to wygląda ja doskonale wiem pomimo tego, że nie przebywam od pewnego czasu w kraju.
A wiem dlatego, że nic się w tym względzie nie zmieniło.
W razie wypadku zawsze winą obarcza się pracownika, który nie tylko nie ma jak się bronić ponieważ nikt za nim nie stoi, ale pozostawiony sam ze swym nieszczęściem jest na z góry przegranej pozycji ponieważ ma przeciwko sobie pracodawcę, ubezpieczyciela, sąd a niejednokrotnie i kolegów.

Tu należy odpowiedzieć na pytanie: komu taki stan rzeczy jest na rękę?
I jak długo to pytanie pozostanie bez odpowiedzi to wszelkie dyskusje na ten temat będą dyskusjami jałowymi.
pozdrawiam
Krzysiek

rysiu71
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 998
Rejestracja: ndz maja 29, 2005 15:52
Lokalizacja: Wroclaw

Re: Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Post autor: rysiu71 » pt wrz 24, 2010 17:30

Ja natomiast nie uważam tych dyskusji za jałowe, bo są na forum ludzie, którzy znają problematykę ale są i tacy którzy jej nie znają.
Ja nie należę do tych, którzy znają problematykę do końca, dlatego pozwolę sobie dalej brać w niej udział.
.

W swojej firmie obsługuje 3 stacje 20 KV i staram się sam bez potrzeby nie wchodzić do rozdzielni..
Jakiekolwiek planowane przełączenia, np: w czasie corocznego przeglądy stacji,
robię w asekuracji.
Czasami zdarza się, że na nocnej zmianie muszę sam otworzyć 5 komór transformatorowych aby wpisać w kartę kontroli dziennej, że jest wszystko ok(tak jest w umowie).
Wszystkie załączenia i wyłączenia na stacjach SN są w instrukcji eksploatacji także nie jestem pewien czy przepisy wymagają asekuracji?.

Wszystkie wyłączniki,rozłączniki i odłączniki SN mamy wypełnione gazem SF6, w którym nie ma wskaźnika stanu gazu.
Przy każdym przełączenia mam wątpliwości czy gaz jeszcze jest, czy już go nie ma.
Staram się wszelkie przełączenia planować tak aby wyłączniki SF6 wyłączać bez obciążenia.
Jest z tym dużo pracy ale warto, bo jest bezpieczniej.
Mam tylko taki komfort(którego niektórzy nie maja), że w razie gdy stwierdzę ze potrzebny jest drugi człowiek do pomocy, to go wzywam telefonicznie.

melon
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 1901
Rejestracja: ndz lip 17, 2005 13:33
Lokalizacja: Piękna Polska Nasza

Re: Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Post autor: melon » pt wrz 24, 2010 18:04

muszę sam otworzyć 5 komór transformatorowych aby wpisać w kartę kontroli dziennej, że jest wszystko ok(tak jest w umowie).
Stałe czynności serwisowe, zawarte w instrukcji eksploatacji nie podlegają dyskusji i nawet są ujęte w przepisach bhp do samodzielnej kontroli. Otwarcie komory transformatorowej w celu oględzin i spisania temperatury trafo, bez przekraczania bariery są na stale wpisane do codziennej pracy.
A już wkraczanie do stacji transformatorowej i urzędowanie nawet w butach i rękawicach ochronnych w czasie naprawy lub usuwania awarii kategorycznie nie mieści się w zakresie samodzielnego serwisu czy konserwacji. Zagadnienia należy rozróżnić i nie pchać się na siłę pod gilotynę.
Nigdy nie wiadomo kiedy awaria nastąpi, więc na 2 i 3 zmianie powinny być co najmniej 2 osoby. Jeżeli pracownik zostaje sam, może spanikować a wtedy o pomyłkę bardzo łatwo. A elektryk w takiej stacji może pomylić się tylko raz.

rysiu71
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 998
Rejestracja: ndz maja 29, 2005 15:52
Lokalizacja: Wroclaw

Re: Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Post autor: rysiu71 » pt wrz 24, 2010 18:15

melon pisze: Nigdy nie wiadomo kiedy awaria nastąpi, więc na 2 i 3 zmianie powinny być co najmniej 2 osoby. Jeżeli pracownik zostaje sam, może spanikować a wtedy o pomyłkę bardzo łatwo. A elektryk w takiej stacji może pomylić się tylko raz.
Tak to prawda inaczej się myśli przy poważnych awariach jak jest drugi człowiek a inaczej myśli się jak jest człowiek sam.

Dlatego lepiej awarii samemu nie usuwać nawet gdyby pracodawca nie był z tego powodu zadowolony.
Koledze kiedyś zalało rozdzielnię to wezwał sobie straż do wypompowania wody,początkowo kierownicy robili mu wyrzuty i zadawali pytanie kto za to zapłaci?,później jednak przyznali mu rację.
Czasami rozsądku trzeba nauczyć pracodawcę stwarzając fakty.

Giza
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 7
Rejestracja: śr wrz 29, 2010 9:11

Re: Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Post autor: Giza » śr wrz 29, 2010 9:44

Witam wszystkich serdecznie znalazlem to forum przez przypadek i bardzo sie z tego powodu ciesze bo mysle ze znajde tu wielu kompetentnych ludzi w tej branzy. Apropo watku w zakladzie w ktorym pracuje nie ma zadnego wykazu prac szczegolnie niebezpiecznych i mam dziwne wrazenie ze kierownictwu to zwyczjnie(zwisa) pracuje tu juz ponad 7 lat. Na poczatku bylo jeszcze troche inaczej,mam na mysli wzgledy bezpieczenstwa ale od jakichs 2 lat(zmiana kadry kierowniczej,ludzie bez jakielkolwiek wyobrazni) jest po prostu masakra,terror strach, szantaz wszystko na pozadku dziennym. W ostatnim czasie kilka osob stracilo palce u rak w pracy ale nawet o tym nie mowia,twierdza ze stalo msie to w domu,co jest kompletna bzdura(sam bylem swiadkiem jednej takiej sytuacji) pracuje tam jako elektryk na utrzymaniu ruchu(3 zmiany-trzech elektrykow) byly dwie awarie w jednym czasie jedna elektryczna druga mechaniczna,oczywiscie zostalem wyslany aby usunac usterke elektryczna przy jednym urzadzeniu a do drugiego wyslali mechanika(zacial sie slimak cementu)zwracalem kierownikowi zmiany uwage wczesniej ze musze odlaczyc to urzadzenie od napiecia zeby ow mechanik mogl bezpiecznie wykonac swoja prace. Zostalem zignorowany z usmiechem politowania. Sytuacja skonczyla sie tak ze ow mechanik w obawie przed utrata pracy poszedl usunac usterke ,pomiedzy nim a operatorem urzadzenia wyniklo nieporozumienie slowne(ZALACZ-WYLACZ) na skutek ktorego stracil kciuk. Po prostu szok. ja wczoraj na 2 zmianie odmowilem pracy na wysokosci bez asekuracji kierowniczce zmiany bo juz mam tego wszystkiego dosyc(niedawno sie ozenilem i nie chce zeby moja zona byla mloda wdowa) podejrzewam ze dzis zostane zwolniony. Jezeli ktos posiada jakakolwiek wiedze jak ewentualnie moge sie bronic, to bardzo prosze o jakies sugestie. Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
SixTon
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 5
Rejestracja: pn wrz 06, 2010 9:52
Lokalizacja: Katowice

Re: Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Post autor: SixTon » śr wrz 29, 2010 10:11

Giza pisze:Jezeli ktos posiada jakakolwiek wiedze jak ewentualnie moge sie bronic, to bardzo prosze o jakies sugestie. Pozdrawiam.
Z tego co opisałeś to wyjście jest tylko jedno - prokuratura. Tego nie można tak zostawić, a milczenie to wyrażanie zgody na taki stan rzeczy - ja np. nie chciałbym wiedzieć, że widziałem zagrożenie i mogłem mu przeciwdziałać, a tego nie zrobiłem, co w efekcie skończyło się nieszczęściem.

Jako osoba z kilkuletnim doświadczeniem nie powinieneś mieć problemów ze znalezieniem pracy, a praca w takiej firmie, za taką cenę...
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imiona miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
- - - A. Mickiewicz - - -

rysiu71
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 998
Rejestracja: ndz maja 29, 2005 15:52
Lokalizacja: Wroclaw

Re: Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Post autor: rysiu71 » śr wrz 29, 2010 10:30

To co koledzy opisują jest przerażające.
Sprawy BHP popsuły się od chwili zastoju gospodarczego,inspektorzy PIP na pewne sprawa przymrużali oko a teraz przy takim wzroście gospodarczym każda firma zarabia pieniądze ale na poprawę nie mają pieniędzy, bo ich nikt do tego nie zmusza.
W ogóle są tak mało przewidujący, że nie przewidują wypadku u siebie w pracy.
Jeżeli nawet kierownik chce coś zakupić lub poprawić to dyrektor lub główna księgowa na to nie pozwoli.
Kierownik wiadomo nie zawsze z branży boi się przeciwstawić i ulega aby dopracować do emeryturki.
Przy kontrolach PIP byłby nakaz, lecz, żeby była ta kontrola musi ktoś donieść a to łączy się ze zwolnieniem pracownika lub mobbingiem, bo" kapusiów" nie potrzebują i kółko się zamyka.
Pracownik musi wybrać albo się narażać na wypadki albo się zwolnić i napisać do PIP-u prawdę.
Wszystkie uwagi do kierownika warto pisać nawet emailem, żeby był dowód że przestrzegano.
Jet to bardzo ciężka sprawa, tym bardziej jak ma się przełożonego tumana.

PIP powinien mieć swoją stronę na którą wpisywałoby się jawnie nieprawidłowości BHP w firmie.
Podejrzewam, że po takim wpisie i wysłanej kopi (nawet anonimowo) do Dyrekcji, nieprawidłowości by zniknęły bez konieczności kontroli z PIP.

Awatar użytkownika
SixTon
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 5
Rejestracja: pn wrz 06, 2010 9:52
Lokalizacja: Katowice

Re: Praca jednego elektryka na 2-giej i 3-ciej zmianie

Post autor: SixTon » śr wrz 29, 2010 10:44

Warto też pamiętać, że w razie "prawdziwego nieszczęścia", gdy dojdzie do śledztwa, nikt się już szczypać nie będzie. Jeśli dobrowolnie (pisząc ogólnie, bez konkretnego adresata) zgadzasz się na wykonywanie prac w warunkach niebezpiecznych, wiedząc o tym, i niezgodnej z procedurami bezpiecznej pracy, jesteś współodpowiedzialny. O odszkodowaniu czy rencie można potem zapomnieć, a czasu się nie cofnie.

W ogóle to zachodzę w głowę, jak może udać się taka manipulacja jak wyciszenie sprawy z poucinanymi palcami. Co robią poszkodowani? Co robią ci, którzy to widzieli, a teraz widzą, że nic się nie zmienia? To wygląda jak czekanie do naprawę poważnego nieszczęścia.
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imiona miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
- - - A. Mickiewicz - - -

ODPOWIEDZ