Polska bez elektryków?

Tytuł mówi wszystko za siebie. Prosimy jednak zachować umiar :)
ODPOWIEDZ
Michalinap
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 4
Rejestracja: czw kwie 02, 2020 10:17

Polska bez elektryków?

Post autor: Michalinap » czw kwie 02, 2020 10:21

Oj tak, na zachodzie zdecydowanie specjaliści mają lepsze oferty..



Post autor: sklep dla Elektryków » teraz

Profesjonalny miernik instalacji elektrycznych
 

janek12344
Czytelnik
Czytelnik
Posty: 1
Rejestracja: pn lip 20, 2020 12:51
Kontakt:

Polska bez elektryków?

Post autor: janek12344 » pn lip 20, 2020 12:56

Są sę elektrycy w polsce. Proszę chociażby sprawdzić ofertę tutaj ... Niestety zachowali się się starzy wyjadacze. Młode osoby korzystają z coraz większej liczby urządzeń elektronicznych i elektrycznych, ale niestety nie potrafią ich później naprawić i nie wiedzą nawet jak działają. Smutne czasy. Co innego na przykład we włoszech albo na skandynawii. Tam poziom nauczania jest całkiem inny niż u nas.

Wieslaw-Radom
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 356
Rejestracja: ndz mar 11, 2007 18:04
Lokalizacja: Radom

Polska bez elektryków?

Post autor: Wieslaw-Radom » ndz sie 02, 2020 11:58

https://ise.pl/forum/o-elektryce-elektr ... ykow-19957

W Polsce mamy tysiące fachowców elektryków, gazowników, ciepłowników zwanych cieplarzami. Wszystko dzięki europejskości prężnego lobby związanego z Platformą zwaną
Obywatelską. Ona tak zalobbowała podczas 8 lat rządzenia, że dziś każdy może mieć grupę D dozoru oraz E eksploatacji w powyższych branżach. Wymóg ukończono szkoła podstawowa oraz 18 lat. Wykształcenie branżowe nie jest potrzebne. Najważniejszy jest egzamin kwalifikacyjny zwany też państwowym. 700 komisji powołanych przez URE i stowarzyszenia związane z tymi komisjami szkoli egzaminuje. Mamy duże oszczędności. Nie potrzeba szkół technicznych i wyższych w tych branżach. Gdy zabraknie fachowców przeszkolimy i poddamy egzaminom Klub Parlamentarny Koalicji Obywatelskiej :)))
Pozdrawiam i życzę miłego dnia

kapi592
Czytelnik
Czytelnik
Posty: 1
Rejestracja: śr wrz 02, 2020 14:43

Polska bez elektryków?

Post autor: kapi592 » czw wrz 03, 2020 7:24

System szkolnictwa wykonuje zmiany, tworzy się więcej szkół zawodowych, dlatego uważam, że nasz kraj nie pozostanie bez elektryków. Jeżeli ktoś chce zostać elektrykiem, zawsze może zrobić kurs na elektryka CIACH. Z racji małej ilości pracujących w tym zawodzie, łatwiej znaleźć zlecenie bądź pracę w tym zawodzie, zazwyczaj nie są to małe pieniądze.
Ostatnio zmieniony czw wrz 03, 2020 8:46 przez EnergoTools, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
piotrg1967
Elektryk Aktywny
Elektryk Aktywny
Posty: 277
Rejestracja: ndz lut 12, 2006 20:26
Lokalizacja: Węgorzewo
Kontakt:

Polska bez elektryków?

Post autor: piotrg1967 » sob gru 05, 2020 20:20

Witam.
W tamtym roku , w moim zakładzie, wymieniano stację trafo, rozdzielnię SN i NN. Przyjechała firma, największa w okolicy. Około 14 osób. Wszyscy w wieku przedemerytalnym. Najmłodszy miał chyba niecałe 60 lat.
kiedyś w takiej brygadzie było conajmniej dwóch młodych, którzy się uczyli. I przy okazji latali po piwo :).
Starzeje się nasz zawód :).
W moim rejonie ze świeczką szukać elektryka, po szkole i z uprawnieniami, koło trzydziestki.
Ale nie ma się czemu dziwić. Brak szkół branżowych.
"Ceń słowa! Każde może być twoim ostatnim."
S.J. Lec

Awatar użytkownika
STANCA
Ekspert
Ekspert
Posty: 5852
Rejestracja: ndz lut 20, 2005 20:44
Lokalizacja: gmina Kobierzyce

Polska bez elektryków?

Post autor: STANCA » pn maja 03, 2021 13:28

Z racji starego PESEL,a zabiorę głos.

Zacznę jak w bajce. Za moich młodych lat nikt nie wyobrażał sobie by elektryk nie posiadał minimum szkoły zasadniczej. Były to znakomite szkoły, na praktyce prowadzącej przez fachowców rzemieślników zdobywało się ogromną wiedzę praktyczną. Nauka trwała w zasadniczej szkole 4 dni a praktyka 2 dni. Technikum miało tylko jeden dzień praktyki, ale trwało więcej lat.
Często za młodu się buntowałem, po co mi prace na kuźni, frezarce, czy spawalni, ja chcę być elektrykiem.

Teraz w wieku 77 lat dziękuję wszystkim, którzy taki tok nauki wprowadzali.
Wszystko czego mnie nauczyli przydało mi się w życiu zawodowym i prywatnym. Moje pokolenie uczyło się od fachowców.

Pamiętam składanie w szkole transformatorów do reklam neonowych, nawijanie silników czy wykonywanie instalacji, jak też prace przy izolowaniu mikanitem cewek do generatorów w zakładach M-5 DOLMEL.

W jednym zakładzie gdzie dopiero zaczynałem pracować zachorowała pani, która nawijała cewki do transformatorów, no i problem. Odzywam się widząc zatroskanego szefa. Ja siądę do nawijarki, a umiesz? Skąd, ze szkoły.

W innym zakładzie na dziale mechanicznym uszkodziły się obrabiarki, nie ma fachowca, temat elektryczny (elektryczne sprzęgło padło w oleju) brak dokumentacji. Ja z innego działu dowiaduję się o problemie zgłaszam się, obrabiarki znam ze szkoły, naprawiłem za dobrą kasę.

Kolejny problem rosyjska obrabiarka karuzelowa, sterowanie na lampach, tego nikt się nie chce podjąć naprawić, brak dokumentacji i zapasowych lamp, których nie ma w kraju i nie będzie.
Duo trioda mocy padła czym zastąpić, dorobiłem dodatkową podstawkę wstawiłem dwie pentody mocy zwarłem siatki zrobiłem dwie triody mocy maszyna ruszyła. Zapłacili sporo, za kilka godzin pracy miesięczna pensja dodatkowa. Ta maszyna zarabiała pieniądze.

Bywało padła maszyna cztery są tylko w Polsce, dokumentację ma tylko serwis, który może przyjechać za jakiś czas, a tu umowy gonią. Staję robię, kasa dobra, bo i maszyna zarabia.

W zaprzyjaźnionej firmie pada maszyna na gwarancji bez dokumentacji, ale gwarancja we Włoszech (tam kupili) jak dowieziesz. Znajduje problem drobna regulacja i maszyna robi kasę, dla mnie też.

Pracując 20 lat na politechnice widziałem ludzi z wieloma literkami przed nazwiskiem. Nie wszyscy byli fachowcami, ale to ci co poszli na studia techniczne po ogólniaku, nie mieli praktyki. Pan docent który zdobywał wiedzę od zasadniczej szkoły, jak coś potrzebował pilnie sam stawał do tokarki.
Sam też wielokrotnie stawałem do tokarki jak były potrzeby, młodsi nie wiedzieli co do czego.
Wszystkie żyrandole w domu z drewna potoczyłem w czasach jak nic nie było.

W czasie przemian wylądowałem za chlebem za granicą i tam nie mogli się nadziwić, Polacy wszystko potrafią. Tak szkoła dała mi dobre podstawy, wiadomości przez lata doskonaliłem, zmieniały się technologie.

Po powrocie zająłem się elektromechaniką, instalatorstwem. Właśnie lubiłem stare maszyny z wypracowaną elektryką, które przywracałem do życia na nowych elementach. Nie każdy chciał w to włazić.
Wejście do UNII, CE do nowych maszyn też wprowadziłem w zaprzyjaźnionym zakładzie.

No cóż, patrzę na firmy, które jadą przez Polskę i sprzedają świadectwa kwalifikacyjne ludziom bez elementarnych podstaw. Nikt tego nie kontroluje.
Komu, aż komu bo idę do domu.

Spotykając czasem takiego kolegę "fachowca", który ma świadectwo kwalifikacyjne podobne do mojego to zastanawiam czy swojego nie powinienem oddać skąd dostałem, bo często widzę swoje braki. Szkoda, że wątpliwej jakości świadectwo kwalifikacyjne zastąpiło naukę.
Tu wszyscy jesteście moimi nauczycielami, dzięki.

Fakt, czasy się zmieniły nikt nie "rzeźbi" w płycie bakelitowej by zrobić rozdzielnicę, ale do zawodu winni być dopuszczani ludzie znający podstawy i zagrożenia jakie niesie elektryczność.

Za wcześnie się urodziłem, za młodu nie miałem "klocków lego" do składania rozdzielnic.
pozdrawiam
STANCA

.
"Gdyby ludzie wiedzieli jak rzadko zostają zrozumieni woleli by milczeć"

J. W. von Goethe

Inicjator
Rozmówca
Rozmówca
Posty: 3
Rejestracja: sob sie 22, 2020 18:11

Polska bez elektryków?

Post autor: Inicjator » czw maja 06, 2021 10:09

Witam kolegę przedmówcę, po powyzszym wpisie się uśmiałem że w wielu przytoczonych kwestiach nie jestem jeszcze sam, szkołę elektryczną także kończyłem za PRl-u na warsztatach szkolnych obróbka reczna pilnikiem, gwintowanie spawanie etc. takze wówczas sie zastanawiałem po kiego grzyba to technikowi elektromechanikowi ale w życiu zawodowym sie przydało szczególnie kiedy pracowałem w zakładach jako jedyny elektryk a nieraz i jako mechanik czy w zastepstwie ostrzarz pił tartacznych,w państwowych zakładach płacili ppozal sie Boże więc trzeba było otwierać dodatkowo prywatke a na wsi zawsze elektryk potrzebny był bo pralka, bo srutownik bo spaliły sie zabezpieczenia na bakielicie, czas transformacji i emigracja czyli pomimo dyplomu start od szpachlowania sznyc po elektrykach i przyszedł czas i klient który zlecił wymianę instalacji w kilku mieszkaniach, wiadomo zerwać rurki bergmana wysznycować pod instalacje położyć puszki przewody zaplanować i uzbroić rozdzielnice w mieszkaniu z pełnym rozdziałem obwodów i obowiazkowym "Fi-schalter" no to akurat było proste i fajne ale były zlecenia na awarię gdzie wsio trzeba było sprawdzać, mierzyć szczególnie kiedy był problem z RWA na jakims budynku (RWA-instalacja wentylacji ppoż) więc i elektronika,wylutuj kup w Conradzie wlutuj uruchom i miejscowi geby otwierali że jeden człowiek wystarczy do RWA, instalacji domofonowej, a po wykonanej robocie instalacyjnej jeszcze jakis odręczny projekt powykonawczy wyrysuje na bazie OpenOffice. Z czasem miałem własną kartę do hurtowni specjalistycznej OBETA to juz mogłem zamawiac rozdzielnice, korytka stalowe, ale często bywało tak że jak juz połozyłem instalacje to sam wyszpachlowałem ściany Rotbantem, a potem pomalowałem aby mieszkanie zeszło spod jednej ręki. Przed wyjazdem prowadząc prywatke robiło się wszystko czyli elektroAGD, przezwajanie silników, instalacje mieszkaniowe. Pracujac w zakładzie produkujacym meble dla IKEA trzeba było ogarniać osprzęt i urzadz. w wykonaniu p.wybuchowym bo lakiernia była, automatyke przemysłowa a to znaczy czytać i rozumiec dokumentacje w róznych obcych jezykach. na lakierni kiedys staneła nowiutka linia lakiernicza Barberan elektryk ze zmiany popoludniowej rozłozył rece i przekazał że trzeba czekac na serwis z Hiszpanii- po 3 godzinach (mojej analizy stanu oraz przeczyszczenia filtra powietrza chłodzącego lampe UV wygrzewajacą lakier ) linia ruszyła ale co do finansów standarcik czyli wszystko w ramach podstawowej umowy o prace. Do tej fabryki zatrudniałem sie jako spec. d/s elektroenergetycznych do działu technicznego podlegało mi 5 zakładów ale po 3 tygodniach pracy objeła mnie redukcja (najmłodsi stazem we wszystkich działach zrzeszenia) więc zamiast za bramę poszedłem na warsztat i wczesniejszy mój podwładny stał sie moim kierownikiem chociaz był technikiem mechanikiem. Dziś jak patrze na niektórych młodszych po fachu to także sie zastanawiam kto i czego ich uczył albo czy sa elektrykami. Obecnie mniej już pracuje jako elektryk ale zaswiadczenia kwalifikacyjne mam E i D bo od jakiegoś czasu został przywrócony dawniejszy wymóg 5-letniej certyfikacji branzowej tyle że kiedyś to było prowadzone przez SEP i Zakłady Energetyczne a obecnie przez ZDZ-y najczesciej obecnie także szykuje sie do uzyskania uprawnień pedagogicznych tyle że jak nauczyciel prawktycznego wykonywania zawodu ma On-line sprawdzić poprawność "wsypywania" uzwojeń do żłobka w silniku albo kąt ustawienia narzynki czy chociażby fakt nie nacięcia żyły przewodu jeśli uczeń będzie odizolowywał nożem. Ale takie czasy nam zafundowano , pozdrawiam forumowiczów

luka2nd
Elektryk Aktywny
Elektryk Aktywny
Posty: 687
Rejestracja: pt paź 12, 2012 16:53
Lokalizacja: Szczecin

Polska bez elektryków?

Post autor: luka2nd » sob maja 08, 2021 17:01

To tak tytułem uzupełnienia historii starszych Kolegów, mój młodszy brat jakieś 4 lata temu skończył technikum elektryczne jako technik elektromechanik. Pracuje w przemyśle przy montażu maszyn do przewozu kontenerów morskich, czasem firma zleca mu dodatkowe "misje" przy rozbudowie linii czy innym serwisie. Ogólnie, brat jest dobrym rzemieślnikiem, ma sporo fajnych pomysłów i duże parcie na rozwój zawodowy.

Dziś z nim rozmawiałem, mówił że chętnie nauczyłby się pracować przy tokarce - powiedziałem mu, że kiedyś w programie nauczania technikum takie warsztaty były na porządku dziennym. A on na to, że jak on chodził do szkoły, to cudem było jak im nie odwołali zajęć zawodowych. Absolutnym priorytetem jest zdawalność matur, egzaminami zawodowymi nikt się nie przejmuje. Szkoły średnie są przez kuratorium rozliczane głównie na podstawie tego kryterium. Z tego też względu zwolnił się z tego technikum jeden z lepszych nauczycieli zawodu - bo nie chciało mu się "kopać z koniem". Szkoda bo szkoła ma naprawdę dobrze wyposażone warsztaty, choć niestety większość sprzętu pochodzi jeszcze z czasów "słusznie minionych".

Tak oto wygląda dziś nauka zawodów technicznych. Za to od żony się dowiedziałem, że jakaś uczelnia w Poznaniu otworzyła kierunek "groznawstwo" - będzie chyba szkolić specjalistów od grania na komputerze :)

ODPOWIEDZ