Elektryk - człowiek z nizin ?

Tytuł mówi wszystko za siebie. Prosimy jednak zachować umiar :)
dyt

Re: Elektryk - człowiek z nizin ?

Post autor: dyt »

Pozdrawiam Wszystkich Uczestników dyskusji. Cieszę się, że tylko mniejszość uważa, iż jest ona nieporozumieniem. To prawda - to Forum ściśle rzecz biorąc przeznaczone jest dla innych tematów, a my wcale nie musimy interesować się ekonomią i polityką. Problem tylko w tym, że te dwa żarłoczne zwierzątka wyraźnie interesują się nami, boleśnie kąsając po łydkach, a czasem wręcz chwytając za gardło, co jak Panowie zapewne przyznają może utrudniać elektrykowi normalne wykonywanie pracy. Potwierdzam też, że na wyżynach, a nawet na samej Górze szacunek okazuje się tylko Elektrykom siedzącym o sczebelek wyżej na drabinie. My zaś na nizinach szanujemy każdego, kto fachowo i rzetelnie wykonuje swoją pracę, niezależnie ile klas zawodówki lub innej uczelni
zaliczył. Najwyższym zaś uznaniem obdarzamy tych, którzy wiedzą gdzie leży ich próg niekompetencji, i nie podejmują się zadań które go przekraczają. Gdyby te proste zasady obowiązywały na wyżej położonych terenach, to Bagsikowie,Pershingowie i niektórzy Ministrowie Finansów musieliby poszukać sobie innego kraju, a u nas byłoby normalnie - jak np. w Norwegii.
Sądzę jednak że największą radość sprawiają nam przemyślane wypowiedzi Kolegów, którzy problem dostrzegają i refleksji nad nim nie uważają za czas stracony - tu szczególne podziękowania dla Pana "Teka" za obszerną i arcyciekawą, merytoryczną wypowiedź. Temat jest zapewne filozoficzny, ale prowadzi też do całkiem praktycznych spostrzeżeń i wniosków, również zawartych w Panów wypowiedziach. W pewnym stopniu można by wiele z nich sprowadzić do starych jak kapitalizm prawd: światem rządzi pieniądz, mamy kryzys, a najlepiej zarabiają ci, którzy sprzedają Tubylcom na Ciemnym Lądzie szklane koraliki w zamian za złoty piasek. Myślę sobie jednak, czy te aktualne przez ostatnie 200 lat stwierdzenia nadal oznaczają to samo w obecnej epoce, nazywanej przez niektórych postindustrialną. Czym jest obecnie pieniądz, jaką wartość sobą reprezentuje - może jest już
wirtualny, i w dużej części wziął się z "twórczej księgowości" i "inżynierii finansowej" (tymi nazwami określa sie mniej lub bardziej wyrafinowane "przekręty") ? Czy obecny kryzys to tylko typowe w kapitalizmie okresowe wahania koniunktury, czy może ma charakter trwały, strukturalny, wynikający z pogłębiającej się różnicy potencjałów w globalizującej się gospodarce światowej ? Jaka jest jakość oferowanych nam przez np. informatyków szklanych koralików - patrz żałosna komputeryzacja Wyborów, ZUS-u, Poczty itp. za horrendalne pieniądze ? Nie dajmy z siebie robić Tubylców ! Nasza praca ma swoją wartość, a wiadomości o przeniesieniu naszego zawodu do lamusa techniki są z pewnością przedwczesne.
Elektrotechnika stanowi nadal solidną "bazę", na której wspiera się (czasem tandetna) "nadbudowa" nowych technologii, informatyki itp. Bycie elektrykiem bynajmniej nie ogranicza człowiekowi horyzontów myślowych, w swojej pracy napotyka on coraz więcej elementów "modnych" technologii, musi stale aktualizować swoją wiedzę, a znajomość języków obcych (zwłaszcza angielskiego) to bardzo cenny przyrząd w jego "torbie z narzędziami". Jednak świadomość tego w społeczeństwie o faktycznie niskiej kulturze technicznej, oślepionym blichtrem elektronicznych gadżetów jest bliska zeru, i trudno się temu dziwić. Ale trzeba nad tym pracować. A przy okazji może warto przypomnieć entuzjastom nowych technologii, jak niebezpieczne "zabawki" oddają one w ręce z natury nieodpowiedzialnych polityków i kierujących się tylko filozofią zysku ekonomistów. Już dziś istnieje możliwość
szerokiej inwigilacji, kontroli i manipulacji społeczeństwem za pomocą środków technicznych, do eliminowania niewygodnych osobników włącznie np. przez wysłanie "Tomahawka" w kierunku namierzonej "komórki" pana X.W przyszłości może być jeszcze nieciekawiej - gdzieniegdzie już zaczęto ludziom implantować "mikrochipy", a efektem może być totalitaryzm idealny, o którym mogli tylko pomarzyć najupiorniejsi dyktatorzy minionych epok. Czy chcielibyśmy być funkcjonariuszami podobnego Systemu ? Oby był to tylko zły sen prostego Elektryka. Czego i Panom życzę i jeszcze raz pozdrawiam.

Post Reklama Sklep dla Elektryków » dostępny teraz

Jeżeli chcesz być Elektrykiem powinieneś wiedzieć, że Twoim najważniejszym zadaniem będzie nauka. Poszerzanie swojej wiedzy oraz umiejętności to niezbędne elementy sukcesu w naszej branży. Bycie specjalistą w danym temacie pozwala osiągnąć satysfakcję, uznanie środowiska oraz lepsze wynagrodzenie. Zobacz nasze szkolenia...
ISE.pl
Ekspert
Ekspert
Rejestracja:sob kwie 03, 1999
Lokalizacja: Kraków
Andrzej Kukawski

Re: Elektryk - człowiek z nizin ?

Post autor: Andrzej Kukawski »

Trochę się nie zgadzam z panem Teka. Największe profity odcinają ci najbardziej reklamowani. Było hasło elektryfikujemy kraj to elektryk był bohaterem, teraz wkraczamy w XXI w. to informatyk jest bohaterem. ja jak wybierałem szkołę to chciałem być elektronikiem, bo to wiadomo radia telewizowy krótkofalówki najświeższe wiadomości ze świata nowinki wszyscy wtedy kupowali telewizory magnetofony, ale jakoś nie miałem wiary we włąsne siły (konkurencja 5 osób najedno miejsce) i pomyślałem że wybiorę coś pokrewnego i padło na elektrykę. I do dziś nie żałuję swojego wyboru. Ja osobiście zawsze miałem poczucie dużej wartości swojego zawodu i zawsze mi się wydawało że pierwszy lepszy elektryka niezastąpi, choć fakt czasem aż przykro było patrzeć na wykonanie elektryki a jeszcze przykrzej słuchać o "fachowcach" elektrykach którzy z 25 laetnim stażem zamiast wyłoącznika krzyżowego wstawiali dwa 1-biegunowe bo krzyżowego nie umieli podłączyć. potwierdza żresztą to moja praktyka, bo na budowie przeważnie elektrycy są od początku do końca, zaś firmy budowlane zmieniają się jak w kalejdoskopie, a nawet jak się nie zmieniaja to rotacja ludzi jest taka że co tydzień nowe twarze.

Uważam że elktryk to jeden z njwszechstronniejszych zawodów, szczególnie w obecnej dobie, gdzie wymaga się od nas wszystkiego i położenia instalacji p.poż. i alarmowej (no bo przecież to kabelki takie same jak elektryczne) i wykonania instalacji TV + SAT (a bo przecież to podobne) o telefonach to już nie wspominam, szybko wkraca już w nasze życie instalacja typu "inteligentny budynek" , a jeszcze podłączyć trzeba szafy sterownicze np. klimatyzacji, a jak prosta sprawa no to przecież inwestor nie będzie ściągał firmy z drugiego końca kraju itd. itd.

Elektryk fachowiec to naprawdę dla mnie Ktoś i myślę że nie ma sensu dzielić naszych czasów na wyżyny czy niziny tylko być ELEKTRYKIEM.

Bo ELEKTRYK to brzmi dumnie.
Sha

Re: Elektryk - człowiek z nizin ?

Post autor: Sha »

Nie częto zabieram głos na FORUM ale .... nie omieszkam wtrącić kilku słów.
Jestem studentem ostatniego roku elektrotechniki.Otóż od początku mojej edukcji wbijano nam do głowy ,że rzesze elektryków to rzesza inteligencji techniczna.Czym by był informatyk gdyby do jego gniazdku nie było napięcia - nikim(komputer byłby tylko pięknym meblem), kim by był elektronik, jak by nie miał gdzie włożyć swojej lutownicy, kim dzisiejszy budowlaniec bez betoniarki na prąd albo mechanik bez wiertarki, szlifierki. Prawda jest taka ,że elektryk musi być przede wszystkim elektrykiem ale również mechanikiem ( obliczenia mechaniczne słupów el-en), murarzem (instalacje elektrczne), budowlancem, informatykiem itp,itd.
Wniosek się nasuwa sam.

Z poważaniem
dyt

Re: Elektryk - człowiek z nizin ?

Post autor: dyt »

Faktycznie mamy ciekawy zawód, pozwalający poruszać się w wielu dziedzinach techniki i znaleźć sobie działkę, która nas interesuje. Jest pewien "plus ujemny" - dobry elektryk to taki, którego nie widać, a jednocześnie to co powinno działać - działa. Natomiast Szefa widujemy z reguły wtedy, gdy coś działać przestało. Możemy wtedy liczyć raczej na solidny OPR, zamiast uznania dla naszej pracy i posiadanych kwalifikacji. Znajduje to też odbicie na liście płac...
Aby dogadać się z szefującymi nam biznesmanami chyba będziemy musieli nauczyć się ich języka, który większości z nas jest jeszcze obcy. Po prostu zanim wyjmiemy śrubokręt lub dotkniemy jakiegokolwiek przycisku, hebelka lub wajchy musimy zadać pytanie: za ile ? I negocjować dopóki odpowiedź nie będzie prawidłowa.
KSKRAK Krystyn

Re: Elektryk - człowiek z nizin ?

Post autor: KSKRAK Krystyn »

Witam kolegę „dyt” i wszystkich kolegów na FORUM.

Również ciekawa wypowiedź kolegi.
Podam podobny przykład:
Firma ma pod konserwacją instalację i urządzenia na obiekcie.
Firma jest bobra i nie ma żadnych usterek. Jeżeli usterka wystąpi to zostanie tak szybko usunięta iż zleceniodawca nawet o tym nie wie.
Przychodzi czas przedłużenia umowy.
Zleceniodawca się zastanawia czy to jest potrzebne mówiąc:
PRZECIEŻ NIC SIĘ NIE DZIEJE TO PO CO TA KONSERWACJA.
Pracuj sumiennie to nie będzie cię widać a jak cię nie widać to jesteś zbyteczny.

Pozdrawiam Krystyn
Megabajt

Elektryk - człowiek z nizin ?

Post autor: Megabajt »

Kolego Krystyn !!! To jest konkretny, rzeczowy głos w dyskusji.
Ale czy ten elektryk z tą stawka 25 ZL, tyle bierze i tyle zarabia. On tylko wystawia taki rachunek...........ile on ma z tego, ten tylko wie on sam i...................zlecajacy..................
Wszędzie pcha się swoich, bo wiadomo naszemu człowiekowi można zaproponować aby się podzielił tym co zarobił. Z obcymi może być problem, bo może donieść, gdzie trzeba i będą problemy. Tego nie zmienimy, wszędzie są uklady.
Rodzinne, towarzyskie, koleżeńskie i nikt nikogo za darmo nie pcha, mimo, że jest nawet Einsteinem elektrycznym
KSKRAK_Krystyn

Re: Elektryk - człowiek z nizin ?

Post autor: KSKRAK_Krystyn »

No przecie ło takom japonię niektórzy walczyli!!
ODPOWIEDZ